Rewal - Rewal

W Rewalu spędzaliśmy swoje wakacje co roku. Wszystko tu było znajome: pensjonat Rewal, któremu od lat byliśmy wierni, znajoma smażalnia ryb, której właścicielka znała nas już nawet po imieniu, znajoma wypożyczalnia parawaników na plażę, w której tego roku dostaliśmy nawet jeden parawanik gratis i znajome były dla nas bary. Tego roku na dodatek było tak, że ci którzy pojechali na południe Europy musieli znosić deszcz, a nas Rewal witał i żegnał każdego dnia soczystym słońcem. Dzieci jak zwykle taplały się całymi dniami w wodzie, ja czytałem najchętniej książki, a żonka jeśli się nie opalała, to spacerowała brzegiem morza. Tego lata czekała nas tutaj dodatkowa atrakcja. Do Rewala przyjechał kabaret Paka z Jeleniej Góry i jakiś zespól pieśni i tańca, więc kilka wieczorów spędziliśmy, nie jak zwykle w którymś z pubów, ale na plaży, gdzie odbywały się występy. Mogłem tu zabłysnąć swoimi umiejętnościami pływackimi. Ratowników o tej porze już nie było, a dobiegło nas wołanie znad morza, że ktoś się topi. Okazało się, że uratowałem życie beztroskiej panience, której zachciało się pływania po pijaku. I to zapamiętam najdłużej, była ładna.
Podobne artykuły:



Brrr jak tu zimno: Kraków zimą