Mielno - krótki urlop
Wiele z moich wakacji spędzałem w życiu nad morzem, ale jednymi z najfajniejszych są ostatnie w Mielnie. Szkoda tylko, że takie krótkie, ale i tak warto było tam pojechać. Nie mogłem wyrwać się w Warszawy na dłużej niż na 4 dni i nawet miałem nigdzie nie wyjeżdżać, ale żona powiedziała, że musimy mieć trochę odskoczni i stąd też ten pensjonat
Mielno, który znalazła w internecie. Jest tam naprawdę kapitalnie. Nie będę się rozgadywał na temat tego ośrodka, ale i samo miasteczko niczego sobie. Mielno to taka nie duża miejscowość, gdzie dzieje się tyle interesujących rzeczy, że nawet najbardziej wybredni znajdą dla siebie jakieś rozrywki. Nam nie chciało się uczestniczyć w festiwalu filmów marynistycznych, który się podczas naszego pobytu odbywał, jak również i w innych imprezach, bo po prostu drapieżnie rzuciliśmy się na słońce. Żona powiedziała, że zrobi dosłownie wszystko, by po powrocie z Mielna nie wyglądać jak rasowa tekstylna i słowa dotrzymała. 4 dni opalania wystarczyły, byśmy wyglądali, jak z piekła rodem. Najważniejszy był wypoczynek. Akumulatory naładowaliśmy tak, jak by to były nie 4 dni, a całe 2 tygodnie.